Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sos rybny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sos rybny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2016

Tajskie żółte curry wegetariańskie. Yellow vegetarian thai curry.








To są przekrojone grzyby słomiane.


Uwielbiam tajską kuchnię, przede wszystkim za jej smak a także za dbałość o świeżość produktów i szybkość w przygotowaniu.
W niecałe pół godziny można przygotować pyszne i aromatyczne danie.
Tym razem zabrałam się za tajskie żółte curry w wersji wegetariańskiej.
Zawsze dbam o to aby moje dania były smaczne i zdrowe, a jak przy okazji dobrze wyglądają jestem w pełni usatysfakcjonowana ;) wszak jemy również oczyma.

Składniki na około 4-6 porcji:
1 l mleka kokosowego lub 0,5 l mleka kokosowego i 0,5 l śmietanki kokosowej
8-10 liści limonki kafir
250 ml bulionu warzywnego ( ale nie koniecznie )
1 duży batat
5 mini bakłażanów
1-2 średnie cebule
10 sztuk okry ( można ją zastąpić np. fasolką szparagową )
pół czerwonej papryki
10 pomidorków koktajlowych
pół puszki przekrojonych na pól grzybów słomianych ( lub szklanka boczniaków)
pęczek tajskiej bazylii
świeża kolendra 
1 paprychka chilli
3 łyżki pasty yellow curry ( jedna mała saszetka wystarczy )
2-3 łyżki sosu rybnego
1-2 łyżeczki brązowego cukru
2/3 szklanki ryżu jaśminowego

Wszystkie warzywa pokroić w dosyć duże kawałki. Pomidorki na pół lub mogą zostać w całości.
Okra wymaga dodatkowego przygotowania. Należy ją obgotować 1-2 minuty w wodzie z łyżeczką octu i cukru, aby pozbyć się śluzu.
Bakłażana można zamoczyć w wodzie z cytryną aby nie był gorzki i nie zbrązowiał.
Cebulę pokroić w piórka.
Kolendrę i papryczkę chilli drobno posiekać. Bazylię oberwać z gałązek i podzielić na pół.
Każdy doda je sobie na talerzu wg uznania.

Przystępujemy do gotowania :)
Ryż ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Na dno garnka wlać ok 100 ml mleka kokosowego, podgrzewać mieszając do momentu zgęstnienia i dodać pastę curry. Połączyć na jednolitą masę.
Wlać resztę mleka kokosowego, lub tak jak pisałam wcześniej , mleko i śmietankę kokosową.
Dodać łyżkę sosu rybnego, łyżeczkę cukru, liście limonki kafir i doprowadzić do wrzenia.
Dodać warzywa kolejno wg ich twardości pamiętając, że mają one pozostać chrupkie. Nie powinny się rozgotować.
Ja zaczynam od batatów, po jakichś 5 min dodaję bakłażany, po kolejnych 3-5 min dodaję paprykę i okrę. 
Za chwilę grzyby i cebulę.
Spróbować czy smak się zgadza, jeśli nie dodać jeszcze łyżkę, dwie sosu rybnego uważając aby z nim nie przesadzić. Powinno być lekko słodkawe.
Na sam koniec, już po wyłączeniu palnika dodać liście bazylii tajskiej i pokrojone pomidorki koktajlowe.

Curry podać z ryżem, najlepiej w głębokich talerzach.
Każdy ma swój ulubiony stopień ostrości dania więc ja papryczkę chilli podaję osobno, tak samo robię z kolendrą i bazylią.
SMACZNEGO ! ! !
Jak zwykle czekam na Wasze opinie i komentarze.

Z tym przepisem biorę udział w konkursie:


Na koniec miła niespodzianka.
Dla moich czytelników, na hasło: ZDROWE-GOTOWANIE, 
10 % zniżki na produkty #Ambition w sklepie dajar .
                                                                     
#Ambition

środa, 10 czerwca 2015

Tom Kha z owocami morza.Tajska zupa z mlekiem kokosowym.




To druga zupa tajska, za którą przepadam :) 
Przepis na prośbę pewnej Kasi, czytelniczki mojego bloga ;) 
Dzięki wielkie za mobilizację :)
To druga zupa tajska, za którą przepadam :) 
Na pierwszym miejscu nadaj TOM YUM, na którą przepis znajdziesz tutaj:

Tom Kha jest łagodniejsza i słodsza niż Tom Yum.
Może być gotowana z samymi warzywami ( marchewka, kalafior, grzyby, kapusta, brokuł, malutkie kukurydze- wariacji jest sporo ), z kurczakiem, tofu, samymi krewetkami, kalmarami lub z miksem owoców morza.
Najbardziej lubię z krewetkami i owocami morza i taki przepis dziś podaję :)

Składniki na około 6-8 miseczek zupy
1 litr bulionu z kurczaka lub litr wody
2 "laski" trawy cytrynowej
6-8 liści limonki kafir
ok 2 cm korzenia galangal ( opcjonalnie imbir ale to nie to samo) tym razem dodałam zamrożony
2-3 małe tajskie papryczki chilli ( jak ktoś lubi łagodną zupę radzę dodać jej jak najmniej )
1 l mleka kokosowego ( lub więcej )
2-3 ćwiartki kalafiora
miseczka pokrojonych boczniaków
5 małych pieczarek
ćwiartka czerwonej papryki ( opcjonalnie)
( tak na prawdę mogą to być jakiekolwiek grzyby blaszkowate, które uda nam się kupić )
1/2 kubka świeżej kolendry ( pół odłożyć do posypania zupy w miseczce )
ok 6 łyżek sosu rybnego
ok 250 g ulubionych owoców morza
ok 4 łyżki cukru
sok z jednej limonki
1-2 łyżki oliwy z chilli

Trawę cytrynową delikatnie "obtłuc" tak aby uwolniła swój aromat ale się nie rozpadła.
Pokroić na mniejsze kawałki.
Galangal pokroić w plasterki.
Trawę cytrynową, galangal, połowę posiekanej kolendry i liście kafir wrzucić do bulionu lub wody i od momentu wrzenia gotować ok 6 minut.
Dodać sos rybny, oliwę z chilli, pokrojoną papryczkę chilli.
Dodać owoce morza. 
Gotować ok 5-6 min i wlać mleko kokosowe.
Dodać pokrojone grzyby, kalafior, paprykę, cukier, oliwę chilli i sok z limonki.
Gotować ok 2 minut.
Warzywa mają być chrupiące.
Zupa ma mieć przyjemny kokosowy posmak, z nutką limonki i pikanterii.
Trzeba znaleźć swój balans :) 
Ciężko to opisać słowami a niektóre składniki dodaję po prostu na oko ;)
Jest na prawdę pyszna i lekka zupa, każdemu ją polecam o każdej porze roku.

Podawać posypaną szczypiorem , chilli i świeżą kolendrą.
Najlepiej w podgrzewanym naczyniu aby cały czas była gorąca.

Polecam też opcję z kurczakiem i wege.
Mniej zupy to po prostu mniejsze proporcje.
Miałam gości więc zupy musiało wystarczyć dla każdego :)
Smacznie pozdrawiam ! ! !




poniedziałek, 4 maja 2015

Ostro kwaśna tajska zupa z krewetkami TOM YUM GOONG













Tą zupę polecam każdemu kto lubi pikantne, kwaśne i lekkie i aromatyczne dania :)
To moja ulubiona tajska zupa.
Nie chcę przesadzać ale mogłabym ją jeść kilka razy w tygodniu.
Nauczyłam się ją robić, podpatrując tajskie uliczne kucharki.
Jest przepyszna ! 

Na około 4 miseczki zupy użyłam:
ok 1 litr bulionu( może być z kurczaka )
sok z 3 limonek
6 łyżek sosu rybnego
 1 łyżka sosu sojowego jasnego ( w razie potrzeby )
0,5 kg dużych krewetek ( tym razem mrożonych ale najlepsze są świeże szare, wówczas widać kiedy są dobrze ugotowane )
1 duża łodyga trawy cytrynowej lub dwie mniejsze
6-8 liści limonki kafir
ok 2 cm korzenia galangal pokrojonego w plasterki
2 ząbki czosnku
garść liści kolendry
2 papryczki chilli
1 pomidor lub kilka koktajlowych
dodałam jeszcze jedno opakowanie grzybów enoki ( przypominają wyglądem makaron spaghetti, można je zastąpić innymi azjatyckimi grzybami lub pieczarkami )
2 łyżki cukru
2 łyżeczki gotowej pasty Tom Yum
można dodać jeszcze 1 małą pokrojoną w piórka cebulę


Do wrzącego bulionu dodać zmiażdżoną i pokrojoną na mniejsze kawałki trawę cytrynową, pokrojony galangal, liście limonki fakir, pokrojony w plastry czosnek, pastę tom yum, jedną pokrojoną w plasterki i oczyszczoną z pestek chilli i sos rybny( cebulę jeśli chcemy ją dodać do zupy). Na koniec dodać grzyby.
Wszystko pogotować aż uwolnione zostaną aromaty, dodać sok z limonki, pokrojony w ósemki pomidor oraz krewetki.
Na koniec doprawić jeszcze cukrem i dodać posiekaną kolendrę.
Serwować od razu po przygotowaniu.
Posypać chilli oraz kolendrą.
Całe gotowanie nie powinno nam zająć więcej niż 10-15 minut.
Smacznego :) 

Zupę tą można również przygotować z mieszanką owoców morza lub z kurczakiem.
Wtedy nie będzie się nazywała goong ( z krewetkami ).
Do tej zupy NIE DODAJEMY MLEKA KOKOSOWEGO ! ! !
Można ją zabielić mlekiem krowim w niewielkiej ilości - około 4 łyżki przy tych proporcjach.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Najnowsze smaki czyli wspomnienia z Tajlandii. Oj będzie się działo :) !
















Trochę mnie nie było ale już wróciłam z głową pełną pomysłów.
Prawie miesiąc w Tajlandii sprawił, że zakochałam się w tamtejszej kuchni, mocno mnie zainspirowała i śmiało mogę stwierdzić, że będzie jedną z moich ulubionych.
Dostępność świeżych owoców morza, aromatycznych przypraw, grzybów, zdrowych kokosów, śmierdzących acz smacznych durianów, pysznych i słodkich mango i ananasów i innych pysznych produktów przyprawiła mnie o zawrót głowy.
Bardzo tęsknię i z pewnością jeśli będzie taka możliwość wrócę tam.
Krótka foto relacja z kuchni tajskiej już niebawem, a tymczasem pochwalę się tym co udało mi się kupić w Polsce :) 
Znacie? Lubicie?
Jakie są wasze ulubione azjatyckie smaki, przyprawy, dania?



Szpinak cejloński stir fry , krótko smażony po tajsku. Stir fry ceylon spinach.











Jakiś czas temu, będąc w Chinach zakochałam się w warzywie o angielskiej nazwie 
Morning Glory, polskie tłumaczenie to szpinak wodny.
W marcu z radością przypomniałam sobie o Morning Glory będąc w Tajlandii.
I taki właśnie przepis chcę wam przedstawić.
Co prawda nie udało mi się w Polsce kupić szpinaku wodnego tajskiego ale dostałam interesująco wyglądający szpinak cejloński.
Postanowiłam, że przygotuję go tak jak szpinak wodny po tajsku.
Stir Fry.
Intuicja mnie nie zawiodła i na kilka chwil przeniosłam się myślami do Azji :)

Przygotowanie nie zajmnie więcej niż 7-10 minut.
Samo smażenie ok 2-3 minuty.

Składniki:
duży pęk lub dwa szpinaku cejlońskiego ( lub szpinaku wodnego )
4 ząbki czosnku
3 małe papryczki chilli ( Tajskie ) baaardzo ostre więc można dodać mniej
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego ( można zastąpić ostrygowym )
1/2 łyżeczki cukru
1-2 łyżki oleju do woka lub zwykłego
Powinna być jeszcze pasta z żółtej soi ale nie miałam ;)

Szpinak umyć i osuszyć, odciąć twarde końcówki.
Pokroić je na ok 5-6 cm kawałki ( liści nie kroić ).
Zostawić w miseczce.
Czosnek ugnieść w moździerzu.
To samo zrobić z chili.

Do miski na wierzch szpinaku wrzucić wszystkie sosy, olej, czosnek i chilli.
Szpinak wrzucić na rozgrzaną patelnię lub wok z olejem, przyprawami do dołu i smażyć mieszając około 2 minut. Jeśli lubisz lekko słodkie dodaj cukier. Ja dodałam :)
Jeśli będzie potrzeba dodać łyżkę wody.
Szpinak powinien być lekko chrupiący , nie spalony.
Prawie surowy.
Zdjąć z woka i od razu podawać.
Doskonały dodatek do wszelkiego rodzaju dań kuchni azjatyckiej, ryżu jak i samodzielna potrawa.
UWIELBIAM ! ! ! 





środa, 26 listopada 2014

Lekka zupa z glonami i sałatą lodową







Zupa powstała w przypływie głodu. 
 W lodówce miałam odłożoną sporą porcję bulionu, poszperałam jeszcze w szafce i znalazłam przywiezione z Chin opakowanie suszonych glonów. 
Sama nie wiedziałam dokładnie jak ich użyć ( po chińsku niestety nie czytam ), 
działałam więc intuicyjnie.

Składniki na 2 porcje:
2 garści suszonych glonów
kilka liści lodowej sałaty
5-6 plasterków imbiru
1/2 papryczki chilli
2 łyżeczki sosu rybnego
2 łyżeczki sosu sojowego jasnego
1 łyżeczka octu ryżowego

Do bulionu dodać posiekany imbir.
Do miseczek na zupę pokruszyłam sporą ilość glonów.
Dodałam kilka liści pokrojonej sałaty lodowej.
Posiekana drobno papryczkę chilli.
Na jedna miseczkę dodałam również po łyżeczce sosu rybnego i sojowego oraz pół łyżeczki octu ryżowego.
Wszystko zalałam gorącym bulionem z imbirem.
Glony natychmiast zmiękły i były pyszne :) nadały zupie charakterystycznego smaku.
Zupa smakowała podobnie do zupy miso.
Następnym razem dodam jeszcze pokrojony drobno por :) 
Lubię :)
Zupa na jesieńWspomagam odporność